
Ja, Adam Czeczetkowicz zwracam się z apelem do wszystkich Polaków o nagłośnienie bulwersujących faktów, które w minionym okresie miały miejsce, czyli szykanowania i prześladowania mnie, mojej narzeczonej i innych działaczy na tle politycznym.
Kandydowałem w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych z ramienia Polskiej Partii Narodowej. Jestem jednym z najbardziej aktywnych jej członków na Podlasiu, czego wyrazistym dowodem była efektownie przeprowadzona kampania wyborcza chociażby w Białymstoku. Trud włożony w tworzenie struktur PPN na Podlasiu został szybko dostrzeżony przez policję, czego efektem było jej bezprawne najście na legalny lokal PPN w dniu 24.06.2005 r., gdzie trwało zebranie młodzieżówki, której jestem przewodniczącym. Funkcjonariusze w cywilu bezprawnie skonfiskowali legitymacje członkowskie, broszury i wszystko, co im wpadło w ręce, robiąc zdjęcia sztandarom narodowym, wypytując nas o tematy rozmów spotkań, o ilość członków Polskiej Partii Narodowej, żądając wręcz nazwisk, po czym bezprawnie spisali uczestników legalnego spotkania PPN, odstraszając w ten sposób młodych narodowców od współpracy z PPN. Policjanci grozili przy tym pobiciem nas przez anarchistyczną, lewacką bojówkę, która akurat w tym czasie miała pikietę pod naszym lokalem i nawoływała do nienawiści do państwa polskiego i patriotów, nazywając ich faszystami. Choć lewacy mieli zamaskowane twarze w kominiarkach i otwarcie deklarowali, że po demonstracji zaczną fizyczną eliminację swoich przeciwników politycznych, policja ochraniała uczestników ich manifestacji, zamiast ich spisać.
W następnych miesiącach Polska Partia Narodowa przeprowadziła w Białymstoku najbardziej widoczną kampanię w mieście, mimo skromnych środków finansowych, łożonych z własnych kieszeni. Zjawisko to najwyraźniej zabolało pewne kręgi. Podczas zbierania podpisów w centrum miasta, widzieliśmy niezadowolenie na 'skwaszonych' twarzach funkcjonariuszy policji w przejeżdżających obok nas radiowozach. Czarę goryczy zapewne przelały wywiady i artykuły w lokalnej prasie, ze zdjęciami na pierwszych stronach gazet. Gdy echa kampanii wyborczej zaczęły milknąć, postanowiono pokazać nam nasze miejsce w szeregu. Otóż 4 listopada 2005 r. do mieszkań bezprawnie spisanych uczestników ( w tym dwóch nieletnich) czerwcowego zebrania PPN o 7:00 zastukały uzbrojone oddziały tajniaków. Mieszkania dogłębnie spenetrowano nie oszczędzając osobistej bielizny domowników. Funkcjonariusze zachowywali się butnie i z pogardą, zwracając się "per ty" jak do pospolitych przestępców. Rodzinom członków i sympatyków PPN 'skradziono' w imieniu prawa komputery, nie mogąc znaleźć dowodów tzw. "wywrotowej" działalności. Jako ciekawostkę dodajmy, że skonfiskowano m.in. egzemplarz "Naszego Dziennika" i ulotki antyunijne LPR jako dowód w sprawie. Ponadto zabrano listy członków obwodowych komisji wyborczych Polskiej Partii Narodowej z 2005 r. Następnie osoby te zabrano na Komendę Miejską Policji przy ul. Bema, gdzie były przez długi czas przesłuchiwane, a mnie osobiście zawieziono do lokalu partyjnego PPN w celu jego przeszukania, po czym też mnie przesłuchano. Zapowiedziano nam, że w ciągu miesiąca komputery zostaną zwrócone, a ewentualne zarzuty przedstawione. Ku zapewnieniom władzy czekaliśmy pokornie przez ponad pół roku na przedstawienie zarzutów, a sprzętu komputerowego nasze oczy nie ujrzały do dziś.
Sprawa trafiła do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) - ex-UOP, gdyż Polska Partia Narodowa najwyraźniej "zagraża" bezpieczeństwu naszego kraju. Ja osobiście dowiedziałem się od swego sąsiada, że dostał wezwanie na przesłuchanie w mej sprawie w ABW, co jest jawnym nawiązaniem do stalinowskich działań UB w niby wolnej i demokratycznej Polsce. Tydzień później członkowie PPN dostali podobne wezwania, lecz już nie w charakterze świadków, a podejrzanych. Stawiliśmy się na odpowiednie godziny. Przedstawiono nam zarzuty nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym itp. Po przesłuchaniu w ABW przewieziono nas po kolei do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku jak pospolitych przestępców na kolejne przesłuchania. Zakazano nam jako oskarżonym opuszczania kraju i nakazano oddanie paszportów oraz wpłacenie poręczenia majątkowego w wysokości 1000-2000 zł w ciągu 7 dni.
Obecnie postuluje się stworzenie społeczeństwa obywatelskiego w Polsce, tymczasem gnębi się ludzi za działalność w legalnie działających partiach politycznych. Jak widać, czy to rządzi lewica, czy prawica (?), prawdziwi narodowcy są wciąż prześladowani w naszym kraju, a spadkobiercom morderców na Narodzie Polskim bardzo zależy na tym, aby narodowcy nigdy nie objęli władzy w Polsce, by nie odrodziła się silna Polska i świadomość narodowa Polaków i ażeby zatajona prawda o prawdziwej historii pełnej krwi przelanej przez patriotów nie wyszła na jaw. Zastosowane wobec nas metody działań przez policję i ABW dowodzą, że w Polsce nie ma demokracji i nigdy nie było.
Policja i ABW widocznie dostała od kogoś nakaz inwigilacji Polskiej Partii Narodowej. Zastanawiam się kto za tym stoi i w czyim interesie działa, myślę, że nie w interesie Polskiego Narodu. Czyżby to byli ci wybrani, którzy podpisali pakt z diabłem w zamian za władzę nad światem??? Wygląda na to, że rzeczywiście, jak pisze w swej książce Henryk Pająk - STRACH BYĆ POLAKIEM !
.

Wspomnienia z kampanii wyborczej 2005 PPN w Białymstoku
Nasza praca wyborcza zaczęła się już w czerwcu lecz prawdziwego tempa nabrała w lipcu kiedy to w upale i spiekocie lipcowego słońca staliśmy na swoim posterunku niewzruszeni niczym, średnio po osiem godzin dziennie, namawiając przechodniów do podpisania się na listach PPN. Nie było łatwo lecz wszystko co piękne rodzi się w bólach niestety. Rozdawaliśmy ulotki wszelkiego rodzaju i formatu. Zainteresować ludzi nie jest łatwo w dzisiejszych czasach. Tym bardziej cenne były wszystkie podpisy jakie udało się nam zdobyć. Ludzie w końcu zaczęli nas zauważać i pomagać w zbieraniu podpisów, zainteresowały się nawet nami gazety "koszerna" czyli "Wyborcza" oraz "Współczesna"."Koszerna" zrobiła z nami nawet mały wywiad, lecz po nim pani z Gazety Wybiórczej doszła do wniosku, że z autoryzacją moich wypowiedzi nie puści tekstu, bo byłaby to dla nas darmowa reklama, a wiadomo jaki cel przyświecał Wyborczej - napiętnowanie nas. Lecz mamy konkretne odpowiedzi na konkretne pytania. Nasz wywiad został uznany za niebezpieczny do publikacji, gdyż dodałby nam jedynie sympatyków. W myśl zasady: "problem nie ruszany nie istnieje" gazeta postanowiła przemilczeć fakt, iż centrum Białegostoku jest w rękach Nacjonalistów Polskich, a nie liberałów z PD czy nawet pseudonarodowców z LPR tak mocno kreowanych na narodowców w Gazecie Wyborczej. Za to gazeta 'Współczesna' umieściła nasze zdjęcie na pierwszej stronie, lecz przy okazji artykuliku o zbieraczach podpisów z wszystkich partii. Napisano tam jedynie o pieniądzach jakie można zarobić w komisjach wyborczych, czyli styl żydowski - pisanie wyłącznie o pieniądzach. My to robiliśmy dla idei. Zresztą, sami siebie reklamowaliśmy, ponieważ sami startowaliśmy w wyborach i nawet gdybyśmy chcieli być w tych komisjach to i tak nie mogliśmy w nich być, gdyż przepisy zabraniają jednoczesnego startowania w wyborach jak i zasiadania w komisjach wyborczych.
Dziennikarze nie przypuszczali nawet, że możemy być głównymi kandydatami na liście Polskiej Partii Narodowej. W ten sposób wypracowaliśmy sobie w oczach ludzi miano wytrwałych i konsekwentnych. Jak zwarta Falanga miażdżyliśmy kolejne przeszkody, by dojść do obranego celu. Po rejestracji naszych list, a przypominam wszystkim, że my jako Podlasie byliśmy pierwszym komitetem z PPN zarejestrowanym w Polsce podczas tych wyborów. Następnie zaczęła się kampania wyborcza, skupiliśmy się wyłącznie na swoich ulotkach, biuletynach, rozdawaniu naszej gazety "Tylko Polska". Nie mieliśmy funduszy na wielkie afisze reklamowe, jak liberałowie z PO, PIS i LPR. Nasz elektorat nie myśli telewizorami, ale własnym umysłem. Postawiliśmy na ludzi z własną wolą :ukształtowanych dumnych Polaków. Miałem parę plakatów odbitych na ksero oraz ulotki całkiem przejrzyste, lecz bez słodzenia jak w większości partii rzucających banałami typu SLD, PIS czy w końcu skorumpowanym LPR-em. Nasza walka była finansowana wyłącznie z naszych prywatnych środków, a raczej z pożyczek, gdyż nie jesteśmy partią sponsorowaną przez żadne siły międzynarodowej masonerii, jak reszta partii. Autentyczny nacjonalizm to dawanie wszystkiego dla sprawy Wielkiej Polski, a nie żerowanie w korycie z namaszczenia Radia Maryja czy Unii Europejskiej jak w przypadku LPR i PIS.Ludzie niestety nie poszli do wyborów w licznie, a ta część która poszła zagłosowała w większości jak skołowane masmediami barany prowadzone na rzeź. Ci wybrańcy, którzy nas poparli, zasługują na szczególne wyróżnienie za opór wobec tak zwanej politycznej poprawności kreowanej we wcześniej wymienionych partiach. Dziękuję jeszcze raz za poparcie mojej kandydatury w tych wyborach. Dało mi to rozeznanie w sytuacji jaka nas otacza na co dzień. Razem jesteśmy siłą. Zacytuję w tym miejscu słowa piosenki zespołu Legion :"W nas wiara siła i natchnienie, szeregi rosną nasze wciąż.. Niesiemy Polsce odrodzenie - my nowe pokolenie."
Adam Czeczetkowicz
| lista 9 |
pozycja 2 |
|
Audycje wyborcze: - audycja "PPN 1" >kliknij< mp3, time 1:01, size 477kB - audycja "PPN 2" >kliknij< mp3, time 3:50, size 1797kB |